Jak pokonać lęk przed czymś nowym – moja historia ze startu w triathlonie 🌊

[Miejsce na zdjęcie — do uzupełnienia]

Całe życie kochałam wodę, ale jednocześnie się jej bałam. Bałam się głębokości, bałam się zanurzyć twarz, bałam się nie dosięgać dna.

Dwa lata temu powiedziałam sobie: trzeba stawić temu czoła, wystartuję w triathlonie.

Najpierw zaczęłam pracować z trenerem i nauczyłam się pływać na basenie. Czułam się tam już całkiem swobodnie. Ale woda otwarta… to zupełnie inna liga. Tam lęk wracał ze zdwojoną siłą.

Na zawodach stanęłam na pomoście, serce waliło jak młot. Wskok do wody z wieloma osobami naraz? Totalna panika. Do pierwszej boi płynęłam w dramatycznym stresie. Dopiero potem się rozluźniłam – i poleciałam.

Wynik? Z treningowych 27–28 minut zrobiłam 24 minuty z kawałkiem.

To nie jest post o wyniku. To post o tym, że strach nie musi cię zatrzymać. Może krzyczeć najgłośniej właśnie na starcie, ale jeśli zaczniesz – pomimo strachu czy lęku – to potem jest już tylko lepiej.

Czasem wystarczy wskoczyć. Nawet jeśli na początku łapiesz powietrze i serce wyskakuje z klatki. Reszta się ułoży.

Jeśli ty też masz coś, czego się boisz, ale jednocześnie tego pragniesz – to jest twój znak. Wskocz. Nawet nieudolnie. Nawet z paniką. Za chwilę się uspokoisz i jakoś to pójdzie!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry