Twoja wartość nie zależy od wyniku – lekcja z linii mety 🏁

[Miejsce na zdjęcie — do uzupełnienia]

A gdyby tak spróbować cieszyć się samym uczestnictwem i faktem, że w ogóle spróbowaliśmy swoich sił… zamiast gonić wyłącznie za wynikiem?

Większość osób startujących w zawodach uważa, że warto o tym mówić tylko wtedy, gdy jest dobry rezultat. Jak się nie uda – lepiej ukryć, że w ogóle się startowało. Albo czuć potrzebę tłumaczenia się, dlaczego „nie poszło”.

A to guzik prawda. Nie poszło? Trudno. Poszło? Super. To tylko jeden start. Nie powinien definiować tego, kim jesteśmy.

Oczywiście, dobry wynik może nas podnieść na duchu. Ale nie może być jedynym punktem odniesienia dla naszego samopoczucia i wartości.

Skąd się to bierze? Od dziecka uczymy się, że piątka = jesteś kimś, a trójka = wstyd. Chwalimy się tylko sukcesami, a porażki chowamy do szafy albo używamy ich, żeby oceniać siebie i innych („nic w życiu nie osiągnie”).

A czy naprawdę wszyscy muszą „coś osiągać”? Czy bycie odpowiedzialnym, robienie swojej roboty, dbanie o siebie i stawianie czoła życiu to za mało, żeby czuć się wartościowym?

To, jacy jesteśmy, co jest w nas, jak podchodzimy do wyzwań, czy to, co robimy, robimy z radością – to powinno nas definiować. Nie oceny, nie wyniki treningów, nie miejsca na mecie.

Sama dopiero od niedawna uczę się tego na poważnie – zamiast pytać „jaki wynik?”, pytam: „jak się czujesz po tym starcie?”. Bo w końcu nie wynik jest najważniejszy, tylko to, czy czujemy satysfakcję z tego, co robimy.

Jeśli tak – idziemy dalej! Jeśli nie… to może czas coś zmienić.

Trenuj jak lubisz, rób to, co lubisz, i nie buduj poczucia własnej wartości na podstawie osiągnięć, tylko wnętrza.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry